2016/10/09

Przemijanie

Lustro nie kłamie - powiadała mi babka. Jakże, wtedy miała wiele racji. Miałam naście lat - lustro nie kłamało a nawet wydawało mi się, że przesadnie wypiękniło moje mniemanie o sobie. Ale, tak było - uważałam się za atrakcyjną i nosiłam głowę wysoko tak bardzo, że nie dostrzegałam porwanych tenisówek, które wkładałam idąc do szkoły. Koledzy mieli ubaw, gdy ubrana jak na wesele wkraczałam na korytarze w wyświechtanych butach koloru białego pierwotnie a ostatecznie chyba nawet nie były szare - ale, bardzo szare. Nie wiem dlaczego - zapominałam zmienić tenisówki, w których karmiłam kury i kaczki błąkające się po oddzielonej zagrodzie - na białe, kredowane każdego dnia pepegi. 


Czesałam włosy szczotką z włosia naturalnego - po latach dowiedziałam się, że to niezdrowe dla martwych przecież włosów, w które wcierałam ogromne ilości lotonu z wodą brzozową. Zamiast perfum używałam wody "Basia" - była zielona - co, nie przeszkadzało ojcu próbować jej smaku. 

Zmarszczek przybywało każdego tygodnia, czasem kurze łapki znikały od napuchnięcia twarzy - a ta puchła dość często od płaczu powodowanego wrednością matki. Docinała mi często - za to, że byłam piękniejsza od niej samej. Wkurzała mnie najczęściej zabierając moje tremo do swojej sypialni. Dziwiłam się jej po co jej tremo - ale, po latach sama bez niego żyć nie potrafiłam. Ja dokupiłam jeszcze specjalne krzesło z oparciem i podłokietnikami tapicerowanymi - bo są ciepłe, mile w dotyku i nie ocierają naskórka.
 
Wiele to tremo widziało i jeszcze zapewne wiele zobaczy nim zasłonię je na dobre. 

Nauczyłam się gwizdać na palcach. Z okna gwizdałam na ładne dziewczyny a one oglądały się nie wiedząc kto i po co gwiżdże a ja udawałam, że wyglądam - kto, to gwiżdże. Idiotki - ale, nabierały się masowo. 

Jakiś Krzychu, Janek, Tomek a może i Atomek przebiegali pod moimi oknami wykrzykując - "Grażka chodź na ptaszka" - gnojki jedne. Tak, to mogą sobie wołać Martę albo Dorotę - ale, nie mnie! Właśnie - Marta była dla takich, jak oni - lubiła prostaczków z ulicy, którzy byli synami murarzy lub piekarzy a udawali cinkciarzy. - Ja, rozglądałam się tylko za żołnierzami i tylko ze szkoły oficerskiej WAM-u. 

W telewizji podali, że w Wielkiej Brytanii robi karierę Polka, której prawie nikt nie pamiętał z polskiej sceny - pamiętam tamte czasy - dlatego, powracam do nich często. Wtedy sukces Polski, Polaka lub Polki podnoszony był do rangi wydarzenia stulecia.
 
Jakże, te lata biegną - zarówno ona, jak i ja mamy podobne lustra - tylko, że jej lustro zamieniono w kamery a moje w lornetki sąsiadów.
 
Dzisiaj po latach siedzę i znów o niej mówią w telewizji - zmieniła się bardzo mocno. Kilka lat nas dzieli a w sumie wyglądam gorzej od niej - pomimo tego, że przytyłam i schudłam kilka razy w ostatniej dekadzie. Może Londyn nie każdej kobiecie służy. Mnie akurat Londyn kojarzy się nie najlepiej - byłam kilka lat temu i przywiozłam worek wstydu i porażek. - Ten on - miał być księciem z bajki a okazało się, że ma dwie córki, które od razu wzięły mnie za wrogie ciało w ich domu. W Londynie zostawiłam też odwagę do podróży w nieznane. Janek miał dobrą posadę w firmie brytyjskiej - był nawet przystojny - ale wdowiec po przejściach. Mieszkał z dorosłymi córkami, które zdawało mi się warują przy jego schedzie po żonie. - A ja, nie liczyłam na jego majątek - lecz, na zapomnienie o mojej przeszłości. Kilka tygodni wytrzymałam to ciągłe dogadywanie, spojrzenia spod włosów i niby przypadkowe wejścia do sypialni - kiedy akurat nie powinny wchodzić - gdy, ja i ich ojciec planowaliśmy spanie. No, może nie koniecznie spanie - ale, potem sen byłby wskazany. 

W krześle zrobiłam dwa nacięcia, gdy siadałam przodem odmierzałam dokładnie odległość jaka dzieliła moje łono od oparcia. To, była metoda na refleksję, jak postrzegają mnie mężczyźni, gdy wkładam sukienkę. Brzuszek każdy mieć może a zwłaszcza matka po urodzeniu dziecka, lub dzieci - ale, w pewnym wieku zaczyna to sprawiać problemy. Dlatego, krzesło było idealnym narzędziem do tego, aby sprawdzać wielkość łona jako takiego. Były wzloty i spadki - lecz udaje mi się trzymać poziom zgodny z moimi oczekiwaniami. Nie jestem nadmiernie wymagająca a mężczyźni już dość dawno przestali patrzeć na takie drobiazgi, jak troszeczkę więcej wody tam, gdzie nie udaje się jej tak łatwo pozbawić. Sąsiadka nadal zazdrości mi sylwetki - mimo, że jest młodsza o kilka lat - wygląda fatalnie - ale inny tryb życia prowadziła. Ja, poza SPA używałam życia. Basen, wędrówki po górach, często wyjazdy nad Morze Czarne, czasem wypad nad Adriatyk, bywałam także w Grecji i Hiszpanii. Ona - praca, dom, zakupy, telewizor - zamiast urlopu. - Ale, kto kombinuje ten ma. - Ja, wiedziałam zawsze, jak zorganizować sobie wakacje, urlop, wczasy - bez kasy. W sumie byłam gościem - bo, o sponsoringu raczej nie było mowy - osoba towarzysząca swojemu panu i władcy płacącemu rachunki. 

* fragment całości przygotowywanej dla wydawnictwa   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są moderowane