2016/09/14

Jak mysz pod miotłą

Pierwszy raz postanowiłam zdradzić męża bardzo wcześnie po tym, jak zmusili mnie do małżeństwa z nim, jako potencjalnym sztukmistrzem. Nie podobał mi się nigdy - ale, matka przymuszała mnie do tej znajomości - bo, więcej na tym miała korzyści niż ja sama. Podejrzewałam także to, że mają romans i ukrywali to skutecznie. Dziwiły mnie ich bliskie relacje, serdeczność i zuchwałe gesty.


Wracałam do domu, gdzie pachniało matką, ojczymem i moim mężem. Mieszkaliśmy przecież w swoim mieszkaniu a on ciągle przesiadywał u mojej matki i jej drugiego męża - majora Ludowego Wojska Polskiego na wcześniejszej emeryturze - wysokiej emeryturze - bo, był na misjach w kontyngentach UN. Niewypracowany buhaj - tak, o nim myślałam, gdy milił się do mnie swoimi gestami pełnymi grzesznych podtekstów. - Gdy, złapał mnie w kuchni - kiedy w pokoju jadalnym siedzieli goście - ważni goście trzeba dodać - dla niego ważni - nie mogłam nawet krzyknąć - bo, sparaliżował mnie strach. To, co zrobił było obrzydliwe - kiedy, tylko mnie uwolnił z uścisku - poczułam jakieś słodkie podniecenie. Mnie, a nie ją - nie moją matkę pożądał. Miałam dwadzieścia siedem lat a nadal byłam bardzo atrakcyjna. Dzieci nie mieliśmy - mój mąż nie całował mnie nawet - w łóżku bardziej mnie gwałcił niż... - szkoda opowiadać.

Wracałam do równowagi po tym, co przeżyłam w domu rodzinnym. Mąż skupił się na malowaniu obrazów na zamówienie - ja myślałam o dokończeniu studiów, które przerwałam, gdy... - w sumie nie wiem, czemu przerwałam.

Zabrałam się za szlifowanie dwóch języków obcych. Portugalskiego i angielskiego. Ten drugi miałam dobrze opanowany w teorii - gorzej mi wychodziło to w praktyce. Więc postanowiłam poszukać w środowisku uniwersyteckim - między przyjaciółmi mojego męża starszego o wiele lat docenta i nauczyciela akademickiego. Zaczęłam bywać na jego uczelni. Dziwił się nagłym zainteresowaniem z mojej strony rzeźbą i aktami malowanymi przez jego studentów. A mnie to podniecało. Każda wizyta w pracowni malarskiej sprawiała, że wkładałam bardziej zwiewne sukienki. Uwodziłam wzrok studentów wodzących za mną po korytarzu. Zauważyłam, że nawet na ulicy oglądali się młodsi ode mnie o wiele lat mężczyźni. W kwiaciarni, w której robiłam weekendowe zakupy kwiatów - sprzedawca, młody chłopak podając mi bukiet muskał jakby niechcący moje dłonie. Wyczułam to bardzo intensywnie, gdy pewnego razu kupiłam frezji chyba ze trzydzieści - wszystkie, jakie miał w kwiaciarni. Uśmiechnął się i zagadał do mnie - "musi pani uwielbiać frezje". Skinęłam głową odpowiadając - "...są takie delikatne i pachną uwodząco". Jego i mój wzrok spotkały się natychmiast. Nie umiałam uwolnić się od jego spojrzenia. Wracałam do domu i myślałam o nim oraz o pracowni malarskiej, gdzie pięć modelek pozowało nago. Inspirowały mnie te kobiety. Mąż odchodził jakby ode mnie, wycofywał się na swoje poletko. - Chyba przerastałam go temperamentem o kilkaset procent. We mnie panował południowy, gorący temperament - a w nim północy - jakby norweski chłodem ziejący.

Wróciłam do pracowni malarskiej po prawie miesiącu - już, jako modelka - ale, tylko pozując dla mojego męża. Nie chciał, aby oglądali moje prawie doskonale ciało niespełna trzydziestolatki inni mężczyźni. - Był nawet zazdrosny, gdy powiedziałam mu, że chcę pozować. - Rozebrałam się przed nim a on patrzył lodowatym wzrokiem lustrując moje proporcje. Uniosłam piersi w dłoniach. Duże piersi, które nie traciły na jędrności - ale ważyły tyle, że nosiłam solidny biustonosz. Biustonosze zapewniała mi matka, która miała swoje chody wśród aktorek podróżujących często z teatrem do Niemieckiej Republiki Demokratycznej - ówczesnego centrum mody wśród państw podległych Moskwie.

Nie wiem - ile, godzin pozowałam nago - ale, po pewnym czasie mąż polecił mi się ubrać i poszliśmy do klubu studenckiego, gdzie zapoznał mnie z kilkoma swoimi studentami. Byłam zachwycona zwłaszcza jednym pochodzenia arabskiego. Przystojny młodzieniec z widocznym zainteresowaniem moją osobą. Byłam pewna, że pewnego dnia poprosi mnie o to, abym mu pozowała.

Wypiłam drinka i poprosiłam męża, aby zabrał mnie do naszego mieszkania na osiedlu dalekim od artystycznej elity.

c.d.n.