2016/10/22

Cougar pierwsze starcie

Wolne soboty spędzałam na korepetycjach dla średnio zaawansowanych. Wolałam dawać korepetycje początkującym - mniej się czepiali detali - udawali mądrych i przymądrzałych - a ja miałam pełną kontrolę nad relacjami.  

Sukienkę miałam w wielkie kwiaty - kloszową z suwakiem na boku - czułam się komfortowo i nie dawałam się zwodzić obietnicami poprawy w konwersacjach. Rosyjski, bardzo poważny język a jego konstrukcja - także, więc traktowanie nauki powinno być poważne - to, jeden z elementów układanki, którą stworzyłam na potrzeby selekcji i doboru naturalnego. 

Dobór naturalny według mnie jest podstawą relacji - nie ważne są różnice wieku - liczy się potencjał i potrzeby. W tym byłam przecież mistrzynią. Palma pierwszeństwa należy się mnie. Moje koleżanki dawno przeszły na emeryturę a ja nadal mam powodzenie i nadal wiodę życie pełne niespodzianek. 

Cougar - mające tyle znaczeń i wygody, co popularny samochód - ale dla mnie o wiele więcej. Postawiłam się wyżej tylko po to, aby wybierać a nie być wybieraną.

Rangą powagi było dominowanie - więc patrzyłam na to, jakie dłonie, stopy, jaki kark, jakie uda - mieli uczący się u mnie młodzi panowie. Spodnie pękają albo na tyłku albo w kroku - ja zwracałam uwagę na tych, którym pękały w kroku. Kilka lat trenowałam to na sucho - takie gierki nauczycielki. 

Zagadywałam o życie, o plany na przyszłość o doświadczenia z domu - stosunek do kobiet w rodzinie itd. Stosunek - właśnie on był ważny - relacje mężczyzn do kobiet są traktowane przeze mnie poważniej niż tankowanie samochodu na stacji paliw.

Kwintesencją idei pozostania cougar było wnikliwe analizowanie. Analiza dogłębna zagadnienia różnic pomiędzy generacjami. Wszędzie to dostrzegałam. Młody mężczyzna i zabytkowa łódź lub zabytkowa szafa. Trend do starości u młodych mężczyzn stanowił cel moich obserwacji. Wpadłam na pomysł poddawania w różnych środowiskach mojego syna - tematu pasji męskich do tego, co odeszło już do lamusa. Syn jako taki był obojętny - chyba, nadal nie rozumiał świata kobiet a nawet bardziej interesował się kolegami niż dziewczynami w jego środowisku. Był od wielu lat dla mnie zagadką. Widziałam, że mnie bardzo często podgląda, gdy robiłam toaletę. Lekko zawstydzony ukradkiem zerkał na moje piersi w biustonoszu - nie karmiłam go piersiami - może dlatego ta sfera go podniecała na samą myśl. Rozmawiałam z nim o tym, że kobiecość powinien pojmować na wiele sposobów a model partnerki znajdzie być może przez przypadek. Wybierał koleżanki w stylu anorektyczki, koniecznie w dżinsach i cielakach na stopach.

Przystawką do lamusa było moje upodobanie do nadmiaru testosteronu, który mogłabym delektować każdego dnia na wiele sposobów i pod każdą postacią. - Modelowy okaz mógł mieć nawet dwadzieścia lat mniej niż ja - bo to takie  muzealnictwo lokalne - którego nie odwiedzają koneserzy a jedynie wycieczki studentów mających do zaliczenia lamus. Przez muzeum wiadomym jest przewija się masa, w której tylko jednostki potrafią dostrzec urok starego taboretu, lub starej szafy, albo starego worka jutowego wypchanego sieczką.

Wkręcałam się na wyższe obroty - sponiewierana ciągłym odradzaniem - czułam się wolna a jednocześnie przytłoczona tymi pożądliwymi oczyma takiego chociażby żołnierza na przepustce, który włóczył się po centrum handlowym bez celu - jakby szukał okazji do zapomnienia, że jest żołnierzem a jego czas jest czasem dezercji od regulaminów.

Potrafiłam takiemu żołnierzowi odmienić przepustkę jedno-dobową w czas rodem z Las Vegas - bo, wydawał "fortunę" na to, co można mieć za darmo a na dodatek cieszył się klasyczną grą hazardową opartą o rosyjską ruletkę analogiczną do walki Davida z Goliatem.


Weekend, sobota - oderwałam się od rzeczywistości, aby ruszyć na polowanie. Cougar - pasował mi ten styl - pachniałam perfumami otrzymanymi od złodzieja pracującego w ochronie - czasem pozwalałam mu na wtulenie się w mojej cycki, które trzymały fiszbiny - bo, inaczej wisiałyby mi do pasa. Oj, cholera jasna - od razu do pasa - nich będzie, że wisiałyby - bo o staniu to nigdy nie było mowy. Wcisnęłam się więc w tą sukienkę w kwiaty kolejny raz - ekler trzeszczał ale trzymał - od pachy do biodra - zasłonięty - więc nie było go widać. Któregoś razu taki studenciak nie wiedział, jak się zabrać do rzeczy i stanął jak wryty - bo, zgłupiał - zdjęłam sama sukienkę a on z ustami otwartymi patrzył na cud sztuki krawieckiej - czyli, sukienkę dopinającą stanu suwakiem.

Taksówkarz trąbił dwa razy - wtedy wiedziałam, że przyjechał po mnie. Gdy, nie wychodziłam - czekał cierpliwie. Typowa niemiecka taksówka - żółty mercedes wyglądający jak wielka, żółta łódź podwodna. Co prawda niemieckie samochody nadal nie wiele mają wspólnego ze mną bo są drogie, wygodne i trwałe na puknięcia - jak mało które zabytki, których używają młodzi amatorzy staroci z wielkimi kanapami pełnymi sprężyn i po liftingu.

Zbiegłam po schodach trzymając w dłoni komórkę i pisząc SMS do właściciela hurtowni staroci, żeby poszperał w swoich zapasach i przesłał mi kurierem zydel o konstrukcji prostej i wygodnej ale bardzo mocnej - aby wytrzymał nacisk siedzących na nim dwóch osób. - Pewnie się zdziwił czytając taką wiadomość - ale kręcą mnie krzesła, których przeznaczenia jestem pewna a funkcje mają użytkowe. Połączenie stylu cougar z amatorami staroci pasowało do mojego ego.

* fragment całości - prawa autorskie zastrzeżone

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są moderowane