Nie wiedziałam, że Lady Pank wyśpiewa mi tyle mojego życiorysu - przecież, był to dopiero rok 1985 - czyli, dopiero życie miało otwierać się przede mną a już było tak skomplikowane na przyszłość. To, prawda - bawiłam się i tańczyłam - tego zaliczyłam, tamtego zaliczyłam - rozpoczynałam i zaraz kończyłam. Wszystko wydawało mi się zabawą.
Po latach zaczęłam pojmować, że nie można mieć wszystkiego, że nie odda mi duszy ten, kto należy do kogo innego.
W roku 1985 - było inaczej - pasłam swoje owieczki fantazji na polanie wyobraźni. Wyobraźnia się skończyła w sumie szybko a ja zostałam z ręką w nocniku.
W sumie był już XXI wiek - a we mnie drzemała ta nastolatka tuż po maturze, którą zaliczyłam ustnie lepiej niż pisemnie - ale, ustny zawsze wychodzi mi lepiej. Pisanie nadal sprawia mi problemy a zwłaszcza składnia i gramatyka. Co, innego ustnie - to uwielbiam - werbalnie czuję się wciąż nienasycona. Mogłabym wiecznie i wiecznie - aby, tylko usta się nie zamykał.
"To wszystko, co dziś możesz mieć..." słowa piosenki pasują mi do mojej sytuacji - na więcej już liczyć nie mogę a dla świętego spokoju pewnego dnia zaszyję się gdzieś w okolicy i zatańczę sobie czasem cza-czę - bo kto, jak kto ale Andrzej Rosiewicz wyczuł mnie chyba na odległość.
