2017/07/13

W kinie

Pachniało fotelami kinowymi - weszliśmy jako pierwsza para. Seans premierowy - bilety otrzymane w prezencie od fundacji opiekującej się wolontariuszkami pracującymi na rzecz potrzebujących i wymagających samotnych panów poszukujących oderwania od problemów związanych ze stresem pracy w biznesie i korporacjach. W Japonii od tego są gejsze - lecz w Europie nie przeszło to z uwagi na inne tradycje i klimat panujący w społeczeństwie. Ktoś dawno temu zorganizował wolontariat a nasze protoplastki podzieliły się z uwagi na przekonania i poglądy - na kilka grup wolontariatu. Jedne zajęły się wspieraniem osób przewlekle chorych i hospicjów, inne wolały pomaganie żołnierzom na froncie, po froncie i przed frontem a jeszcze inne wykonywały wiele innych prawdopodobnie przydatnych czynności wspierających męską zwłaszcza część populacji. 



Szósty rząd siedzeń, sześćdziesiąty szósty fotel i sześćdziesiąty siódmy. Przekorność losu kusi zawsze skojarzeniami. Zabrałam swojego żołnierza - bojownika o prawa wolontariuszek do opiekowania się wycieńczonymi męskimi rewolucjonistami pragnącymi tylko tego - aby, po każdej bitwie zalec w szpitalnym łożu w nadziei, że siostra przełożona przyśle miły personel opiekunek.

Szybko robiło się tłumnie - jak, to na premierze filmu - po dosłownie kwadransie wyczuwało się już w powietrzu nie tylko przyjemny zapach - ale, co było robić - takie kina nawet klimatyzowane nie radziły sobie z widownią oczekującą na wejście nawet kilka godzin w kolejce - a nie wszyscy posiadali bilety kupione wcześniej lub otrzymane jako deputat za jakieś wyrzeczenia. 

Zasiadłam w fotelu - ale, z emocji nie mogłam wytrzymać i uścisnęłam swojego partnera na tej premierze. On taki żołnierski - nawet teraz w mundurze - co podkreślało tylko moją pozycję społeczną przy nim. Mundurowy - za mundurem - panny i mężatki - sznurem! - Chyba coś pokręciłam - w piosence nie było chyba mowy o mężatkach. A co tam! Nikt nie musi wiedzieć prawdy, jak ja tej prawdy nie rozsiewam dookoła. 

Ależ się cieszyłam - jak kiedyś - gdy, dostałam włoskiego loda, którego nie wiedziałam - podziwiać czy wylizywać - bo, ubywało go w szybkim tempie w słoneczny, upalny dzień - co nie dziwi - bo, lody nie lubią zbyt gorącej atmosfery.

"Star Wars" - 30 marca 1978 roku - kino wielkie i wygodne - dźwięk powalał na kolana - ruszyła najpierw Kronika Filmowa - sala zamilkła - a rozległ się hałas laserowej broni. Niesamowite efekty. Kurczowo chwytałam się miecza - mimo, że nie miałam go nigdy w ręku. Ale takie emocje, takie emocje. Wszystko we mnie drgało. A on? On siedział wpatrzony w ekran, gdy ja chwytałam go co chwila za rękawy. Ludzie oszaleli na punkcie George'a Lucas'a. Muzyka John'a Williams'a - wtłaczała w fotele. Byłam oczarowana efektami. Nie tak dawno brałam ślub a tutaj nagle tak szybko z przyjacielem byłam na premierze wspaniałego filmu. Mąż - pojechał z grupą studentów na kilka dni gdzieś do Wrocławia. W sam raz wszystko się poukładało. Serce mi podskakiwało do gardła - gdy, akcja przeradzała się z dialogów w nagłe pełne emocji sekwencje bitewne. Chwilami chwytałam rękę mojego żołnierza, chwilami obiema rękoma chwytałam podłokietniki i czułam się tak, jakbym sterowała bolidem kosmicznym w czasie akcji. Zresztą te akcje ze strzelaniem... no właśnie - nigdy im nie brakuje amunicji, są młodzi, pełni energii i tacy waleczni. 

Ostatnie sceny filmu wzruszały mnie do łez - a mój przyjaciel usadowił się w fotelu wygodniej - jakby chciał przyjąć pozę wygranego pana i władcy. - Nie wiedziałam, co oznaczało założenie obydwu rąk na kark przez mężczyznę - ale, już wiem. Nie miałam mu za złe przyjęcie takiej pozy - w końcu był moim Chlewie.

Wracając do domu - odprowadzana przez serdecznego mi przyjaciela w mundurze - czułam się zaspokojona emocjonalnie i nie tylko - wszystko we mnie grało, poruszałam swoje pokłady emocji. Pożegnanie było prozaiczne i szybkie - w końcu było już dość po dwudziestej drugiej - a marcowe nadal powietrze skłaniało do szybkiego wtopienia się w pościel, aby dopełnić emocji we śnie.

*fragment książki - prawda autorskie do tekstu zastrzeżone

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są moderowane